Jeżdżę Japończykiem! (Zrobionym przez Arabów w UK z części z całego świata)

– Przekonałem żonę, zmieniamy auto. No i przesiadam się z Japończyka na Niemca.

– Co bierzesz?

–  Nową ku piątkę!

– A mówiłeś, że przesiadasz się na Niemca…

– No przecież Audi robią w Ingolstadt.

– Tylko niektóre, nową Q5 robią akurat w Meksyku. Tak więc będziesz jeździł Meksykaninem!

– To powiedz mądralo, kto zrobił twoje auto!

I tu miałem mały problem, bo mój samochód zmontowano w Belgii, ale nie sądzę by montowali go rodowici Belgowie. Z kolei silnik i układ przeniesienia napędu zrobiono w Szwecji. Światła w Niemczech, moduły elektroniczne w Czechach, radio w Portugalii, amory w Hiszpanii a opony we Francji.  Jakbym dokładnie poszukał, to pewnie krajów zrobiłoby się kilkukrotnie więcej.

Projektowały go międzynarodowe zespoły w Niemczech, Belgii, UK, Australii i Stanach.

Ale sama marka pochodzi z USA.

Ile jest zatem warte stwierdzenie jeżdżę np. Japończykiem (zrobionym przez Arabów w UK z części z całego świata)?

Czy warto się kierować domniemanym pochodzeniem auta? Ile wspólnego z dzisiejszym samochodem ma fakt, że dana marka powstała dziesiąt, czy set lat temu w takim, czy innym kraju?

Czy volvo jest szwedzkie, czy chińskie? Jaguar brytyjski czy hinduski? Jeep amerykański czy włoski? Skoda, dacia, seat, land rover, nissan, chrysler, lamborghini, bentley…

Standardy kontroli jakości działają niezależnie od lokalizacji fabryki, a roboty pracują tak samo.

Sekret chyba tkwi w myśli technicznej. Auta z niektórych regionów świata są wyżej notowane w rankingach niezawodności, bo są zwyczajnie lepiej wymyślone (http://www.reliabilityindex.com). Ale w dobie przepływu kadr i handlowania technologiami można zmienić pozycję w rankingu szybciej niż zmienia się wizerunek marki w głowach klientów. Można też zauważyć prawidłowość, że marki dawniej wysoko notowane po przejęciu przez „słabszy” koncern straciły swą pozycję.

Człowiek od wiek wieków jest związany poprzez kulturę, przodków, historię z jakimś miejscem na Ziemi. Ojczyzną. I wygodniej mu klasyfikować rzeczy jeśli są jakieś, a nie nijakie. Pochodzenie, nawet nieprawdziwe, potrafi wywołać konkretne emocje, brak pochodzenia – żadnych.

I właśnie dlatego szwedzka flaga zdobi siedzenia w nowych modelach volvo.

źródło: materiały prasowe volvo

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.